Czołem!

Inaugurujemy na stronie sekcję z prezentacją moich prac w skórze.

Na pierwszy ogień idzie oprawa siekierki jaką jeden z naszych znajomych dostał od naszych wspólnych przyjaciół na urodziny.

Siekierka nie byle jaka. Niewielka, zgrabna i świetnie leżąca w dłoni. Taka w sam raz na biwak. Nie znam szczegółów dotyczących kuźni, z której wyszła, ale kiedy odebrałem ją z paczkomatu, przez dobrych kilka minut oglądałem ją ze wszystkich stron, macałem i nie mogłem wyjść z podziwu nad kunsztem kowala.

Taka siekiera potrzebuje odpowiedniej oprawy. Po konsultacjach z zamawiającymi i przyszłym właścicielem okazało się, że z jednej strony mam dużą swobodę artystyczną w kwestii zdobień, a z drugiej konkretny i wcale nie tak odległy termin realizacji, aby zdążyć wysłać siekierkę przed imprezą urodzinową. W zdobieniach miał pojawić się kompas, a poza tym właściwie dostałem wolną rękę. 😉

Prace rozpocząłem od rozrysowania prototypu wykroju na kartonie, a następnie wykonania modelu z grubszej tektury. Chciałem mieć pewność, jeszcze zanim zabiorę się za cięcie skóry, że siekierka będzie stabilnie siedziała w zapiętym pokrowcu, a podczas wkładania i wyciągania ostrze nie będzie o nic zahaczało ani, co gorsza, nacinało skóry od wewnątrz.

Na tym etapie wstępnie oszacowałem także rozmiar stempla z kompasem oraz miejsce, w którym miał zostać umieszczony na pochewce. Początkowo planowałem wydrukować go samodzielnie, ale moja drukarka od pewnego czasu ma problemy z odwzorowywaniem drobnych detali. Prawdopodobnie najwyższa pora wymienić zużytą folię FEP. Dodatkowo, przy tej skali, znaczna część linii tworzących wzór byłaby zbyt cienka, a sam stempel, wykonany ze stosunkowo kruchego materiału, mógłby nie wytrzymać nawet pierwszego odciśnięcia pod naciskiem 1-tonowej prasy.

Ostatecznie zamówiłem więc stempel frezowany na miarę z Delrinu na maszynie CNC. Materiał ten jest znacznie bardziej odporny na nacisk niż żywice stosowane w druku 3D.

Na wykonanie stempla trzeba było chwilę poczekać, więc w międzyczasie przeniosłem szablony na skórę, wyciąłem poszczególne elementy i wyznaczyłem linie szwów, marginesy pod wykończenie krawędzi, strefy tłoczeń oraz orientacyjne miejsca montażu napów zamykających pokrowiec.

Zanim stempel z kompasem dotarł, zdążyłem także przygotować skórzaną osłonę styliska, ozdobioną tymi samymi tłoczeniami, które miały później uzupełniać główny motyw zdobniczy na pochewce.

Nie obyło się jednak bez małej wpadki. Ze względu na dość skomplikowany kształt styliska oraz samego żeleźca kompletnie nie trafiłem ze spasowaniem osłony. A może po prostu trafił mi się gorszy kawałek skóry i podczas wybijania wzoru wszystko rozklepało się jak niedzielny schabowy? Tak czy inaczej, już po tłoczeniu, barwieniu i wykończeniu powierzchni skóry, na etapie szycia okazało się, że osłona jest zbyt luźna i niemal spada ze styliska. Trzeba było zaczynać od nowa. Na szczęście drugie podejście wyszło już tip-top.

Kiedy odebrałem długo wyczekiwany stempel, mogłem wrócić do głównej części pokrowca.

Wytłoczony kompas uzupełniłem geometrycznym wzorem trójkątnej plecionki, wykonanym przy użyciu rewelacyjnych stempli autorstwa Sergeya Neskromnego. To jedne z najlepszych narzędzi do zdobienia skóry, z jakimi miałem okazję pracować. Są warte każdego euro, które na nie wydałem.

Po zakończeniu tłoczenia skórę potraktowałem olejem kopytkowym, aby odżywić ją po procesie i przywrócić jej elastyczność. Gdy olej całkowicie się wchłonął, przyszła pora na barwienie. Ostatnio moim ulubionym preparatem są barwniki w kolorze Light Brown. W zależności od liczby nałożonych warstw pozwalają uzyskać zarówno jasny, jak i głęboki odcień brązu.

Szczerze mówiąc, nie pamiętam już, czy tym razem użyłem osobno farby i pasty antykującej do podkreślenia tłoczeń, czy gotowego żelu barwiąco-antykującego. Biorąc jednak pod uwagę zbliżający się termin realizacji zamówienia, stawiałbym na żel. Dzięki niemu zarówno efekt wybarwienia skóry, jak i przyciemnienie tłoczeń można uzyskać już po pierwszej aplikacji, bez konieczności czekania na wyschnięcie kolejnych warstw farby i blockera.

Po wyschnięciu barwnika oraz zastosowaniu preparatów wykańczających i zabezpieczających powierzchnię skóry przyszła pora na szycie. Nie było go szczególnie dużo, ale w przypadku takiego projektu wytrzymałość ściegu jest równie istotna jak estetyka. Zdecydowałem się więc na podwójny szew wykonany nicią SLAM 0,8 mm wzdłuż krawędzi ostrza oraz wykorzystanie tej samej nici do zszycia osłony styliska ściegiem gorsetowym. Oczywiście całość została uszyta ręcznie, tradycyjną metodą na dwie igły.

Trochę się rozpisałem, więc na tym zakończę opis i zaproszę Was do obejrzenia galerii zdjęć.

Niestety tym razem nie miałem już czasu na porządną sesję fotograficzną przed wysyłką siekierki, więc musicie zadowolić się zdjęciami z telefonu. 📷

Gothrukk